Wiem z pierwszej ręki, jak przerażające może być pójście na odwyk z powodu uzależnienia. Świadomość, że nie będzie się już mogło używać wybranego narkotyku do samoleczenia, świadomość, że nastąpi odstawienie i przerażająca myśl o byciu trzeźwym przez resztę życia...
Na szczęście te myśli są tymczasowe. Miejmy nadzieję, że pod koniec pobytu w ośrodku odwykowym zaczniesz czuć się tak, jak ja się czułem, jakbyś był na szczycie świata, na "różowej chmurce", jak to nazywają.
Prawda jest taka, że prawdziwe wyzwanie zaczyna się po odwyku. Wolność może przynieść pokusy, lęki, pragnienia i niepokój. Miejmy nadzieję, że planujesz skorzystać z jakiejś formy opieki po odwyku. Opieka po odwyku ma kluczowe znaczenie dla wczesnej trzeźwości i może zadecydować o powrocie do nałogu lub go przerwać. Mam nadzieję, że podzielę się z Tobą kilkoma spostrzeżeniami na temat moich doświadczeń w tym zakresie.
Co to jest IOP?
Kiedy kończy się leczenie stacjonarne, często następuje IOP. Jest to skrót od angielskiego terminu "intensive outpatient" (intensywne leczenie ambulatoryjne). Harmonogramy zajęć IOP są różne, ale zazwyczaj składają się z grup podobnych do odwyku, 3 razy w tygodniu, z wyjątkiem tego, że po zajęciach grupy wraca się do domu. Grupy te pomagają ludziom zachować trzeźwość poprzez budowanie więzi koleżeńskich, tworzenie sieci osób uzależnionych i terapeutów, a także dają możliwość rozmowy o lękach i pragnieniach. Bez tych grup łatwo jest osobie we wczesnym okresie odwyku poddać się lękowi, niepokojowi lub zachciankom.
Kiedy wyszedłem z odwyku, wierzyłem, że nie potrzebuję IOP. Czułem, że jestem wyleczony, ale i tak się na to zgodziłem. Wkrótce zdałem sobie sprawę, jak ważny jest IOP. W miarę jak narastał stres związany z "prawdziwym światem", nasilały się czarne myśli o tym, "jak pozostanę trzeźwy".
Starałem się znaleźć pracę, chodziłem na rozmowy kwalifikacyjne i wszędzie jeździłem na rowerze. Dla "normalnej" osoby może się to wydawać całkiem proste, ale dla osoby uzależnionej od heroiny, takiej jak ja, tak łatwo jest wykorzystać każdą wymówkę, żeby się naćpać. W ośrodku IOP nie tylko mogłem rozmawiać o tych pragnieniach, ale otrzymywałem też wsparcie od innych uzależnionych, a także pochwały za to, że nie używam narkotyków, a potem o tym mówię.
To pomaga w budowaniu poczucia własnej wartości i pewności siebie, ponieważ uświadomienie sobie, że podjęło się właściwe decyzje i że powinno się czuć z tym dobrze, może być trudne! Nawet kiedy na początku odwyku podejmowałem dobre decyzje, łatwo było mi mieć negatywne myśli na swój temat. Program IOP pomógł mi zmienić perspektywę i sposób myślenia.
Mieszkanie podczas IOP
Kolejną niezwykle ważną częścią opieki po odwyku i mojego powrotu do zdrowia było trzeźwe życie. Mieszkanie dla trzeźwych to szeroki termin określający dom dla trzeźwych, dom przejściowy lub społeczność trzeźwych. Jest kilka możliwości, które możesz wybrać. Wspólnoty trzeźwościowe i domy trzeźwościowe są podobne do apartamentowców lub wynajmowanych pokoi, z tą różnicą, że wszyscy mieszkańcy kompleksu są trzeźwi. Obowiązują w nich pewne zasady, a niektóre nawet przeprowadzają testy na obecność narkotyków. Moim zdaniem społeczności trzeźwościowe są lepsze na późniejszym etapie zdrowienia. Czasami wolność i brak struktury tych wspólnot mogą nie być odpowiednim wsparciem dla wczesnego zdrowienia.
Z mojego doświadczenia i doświadczenia moich bliskich przyjaciół wynika, że podczas IOP najlepszym rozwiązaniem jest zorganizowany dom przejściowy (halfway house). Domy te często mają wiele zasad, obowiązków, a nawet spotkań. W domach tych często mieszka kierownik, który nadzoruje wszystkich i upewnia się, że przestrzegają zasad. W domach tych zazwyczaj przeprowadza się także testy narkotykowe kilka razy w tygodniu.
Domy opieki
Dla osoby dorosłej życie w tak ustrukturyzowanej i surowej społeczności może być trudne. Na początku byłem bardzo sceptyczny, ale jednocześnie bardzo chciałem być trzeźwy. Wiele osób mówiło mi, żebym przyjmował sugestie i robił to, co działa u innych. Zapisałem się więc do bardzo ustrukturyzowanego domu pomocy społecznej i o dziwo była to jedna z najlepszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjąłem.
Miałam wsparcie nie tylko ze strony IOP, ale także ze strony współlokatorów, kierownika i właściciela domu. Cały czas miałem dostęp do sieci ludzi, od których mogłem uzyskać poradę. Pokusa pojawiała się rzadko, ponieważ miałem wielu nowych przyjaciół, którzy byli na tym samym wózku co ja. Nawet ponad dwa lata później wielu z moich najbliższych przyjaciół to ci, z którymi mieszkałem w domu pomocy społecznej.
Dom poprawczy, do którego uczęszczałem, był surowy, ale jednocześnie bardzo rozsądny. Im dłużej tam przebywałem, tym większą miałem swobodę, jeśli tylko przestrzegałem zasad. Godzina policyjna stopniowo się wydłużała, a mój czynsz stawał się tańszy. Mogłem nawet uzyskać przedłużenie godziny policyjnej, jeśli odbywało się jakieś wydarzenie, koncert lub późna kolacja, na którą chciałem pójść.
Czego nauczyłem się w domu dziecka
Kolejną rzeczą, o której warto wspomnieć, jest poznawanie nowych ludzi we wczesnym okresie odwyku. Mieszkałem w domu przejściowym przez kilka miesięcy i w miarę jak starsi mieszkańcy domu się wyprowadzali, wprowadzały się nowe twarze. W trakcie odwyku odkryłem, że pomaganie ludziom jest jednym z najważniejszych sposobów na poprawienie sobie samopoczucia. Kiedy wprowadzali się nowi ludzie, mogłem okazać im takie wsparcie, jakie sam otrzymałem. Mogłem udzielać im rad, pomagać w znalezieniu pracy, a nawet dzielić się z nimi jedzeniem.
Były to rzeczy, na których nigdy mi nie zależało przed wytrzeźwieniem, ale dzięki życiu we wspólnocie domu przejściowego nauczyłem się je przyjmować i cieszyć się nimi. Rozmawiając z nowymi osobami, mogłem zajrzeć do umysłu, z którym ja też się borykałem, co dało mi nowe poczucie wdzięczności.
Ostatecznie jestem bardzo szczęśliwy, że w pierwszym roku odwyku postępowałem zgodnie z zaproponowaną mi strukturą. Trudno było mi zachować pokorę, ponieważ byłem przyzwyczajony do życia na własnych warunkach. Musiałam jednak być ze sobą szczera i przyznać, że życie na "własnych warunkach" nie kończyło się dobrze. Wiedziałem, że mogę to zrobić lepiej.
To doświadczenie nauczyło mnie bardzo prostych, ale ważnych lekcji. Płacenie czynszu, punktualność, nauka życia z ludźmi i komunikacji. Wszystkie te małe lekcje przerodziły się w życie warte przeżycia.
Nie mógłbym być bardziej wdzięczny".
Ten artykuł został nadesłany przez anonimowego autora.